wtorek, 24 kwietnia 2012

A jakby tak...?

Godzinami tkwię w bezruchu. Słyszę każdy ruch, każdy szmer. Boję się poruszyć, by nie spłoszyć tego, co mnie w tej chwili otacza. Boję się to stracić, ale tak samo bardzo chcę się wydostać z tego amoku. Nic nie widzę. Jestem ślepa na uroki świata. Odkrywam go smakiem, dotykiem, każdym uczuciem co siedzi w człowieku. Przeżywam wszystko na nowo. 
Może lepiej nie czuć nic? Siedzieć w szklanej kuli. Oglądać wszystko z bezpiecznej odległości. Nie uczestniczyć. Tak, żeby nie bolało. Nie raniło. Nie...?

3 komentarze:

  1. Ciekawy wpis :)
    Nie przestawaj pisać

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie piszesz, nie myślałaś o tym żeby napisać jakąś powieść, stworzyć parę opowiadań albo spróbować sił z poezją ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem próbuję swoich sił w poezji, ale to zdarza mi się bardzo rzadko. Do pisania powieści bądź opowiadań się nie nadaję, ponieważ moje teksty kończą się na takich krótkich wymysłach jak powyższy. Po chwili pisania nie potrafię już znaleźć sensu w tekście, który dotychczas został stworzony. Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń