Pasożyty we mnie. Żyją własnym życiem, wgryzają się w każdą komórkę ciała. Próbuję się ich pozbyć, walczę, jednak one okazują się silniejsze. Zbyt sprytne, by je ujarzmić. Powoli się poddaję. Cicho świszczy mi oddech, krew pulsuje w skroniach. Próbuję je wypluć, jednak ulatuje ze mnie tylko nadzieja. Cichutko, samotnie, oddala się ode mnie. I co teraz? Co ze mną będzie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz